Paring: Kaisoo
Gatunek: AU, fluff
Nigdy nie lubił tłocznych miejsc, ale również nie przepadał
za samotnością. Zdecydowanie lęk przed byciem samemu był większy, niż awersja
do tłumu. Dlatego często robił rzeczy, które niezbyt go cieszyły, lecz czynił
je wraz ze znajomymi a miał ich wielu. Tego wieczora został zaproszony do
jakiegoś wcześniej nieznanego mu baru. Nie znajdował się on ani w centrum, ani
drzwi do niego nie były na widoku. Był on z tyłu sklepu z odzieżą stylizowaną
na retro. Brunet otworzył z lekkim oporem wielkie metalowe drzwi. Od razu
uderzyło w niego gorące powietrze, hałas oraz lekka muzyka. Ku jego zdziwieniu
nie był to obskurny bar, lecz posiadał w sobie pewnego rodzaju duszę. Od razu
przywiódł mu na myśl stary klub jazzowy. Po lewo znajdował się drewniany
kontuar za którym ustawiono butelki szkockiej, wódki i innych alkoholi. Poza
tym znajdowały się stoliki oraz czerwone kanapy. Cały bar był utrzymany w
ciemnej kolorystyce, począwszy od brązów do czerwieni i popielatej bieli. Na
końcu pomieszczenia nieco po prawo było podwyższenie pełniące rolę sceny. Ku
jego zaskoczeniu było dość tłoczno, a dominująca płcią w lokalu były kobiety.
- W końcu jesteś! – chłopak poczuł na swoim ramieniu
klepnięcie i nim zdążył się obrócić, już został zaciągnięty do jednej z kanap.
Przywitał się ze znajomymi przybierając na twarz uśmiech, chociaż nie do końca
szczery, lecz nikt nigdy nie zwracał na to uwagi. Przygotowano dla niego
miejsce przy stole na czerwonej kanapie. Z kuflem piwa w dłoni włączył się do
żywej rozmowy.
- Zaraz się zacznie – usłyszał za sobą rozanielony i
podekscytowany głos. W następnej chwili światła przygasły a drugi kobiecy głos
dotarł do jego uszu, lecz mówiła ona tak szybko, że nie był w stanie rozpoznać
wypowiadanych słów. Stoliki przed sceną były pełne kobiet i ich partnerów,
którzy mieli ten niewątpliwy zaszczyt towarzyszyć im, chociaż pewnie woleli
posiedzieć z piwem przed telewizorem. Chłopak nie przerwał nawet na chwilę
rozmów ze znajomymi, lecz myślami był przed sceną na którą wchodzili pierwsi muzycy.
Po chwili zza zaplecza wyłonił się wysoki, chudy mężczyzna z farbowanymi na
biało włosami. Miał sprężysty i pewny siebie krok. Niewątpliwie przyciągał
spojrzenia, zwłaszcza części damskiej.
Chłopak zaczął bawić się słomką w piwie, podczas gdy
białowłosy mężczyzna poprawiał wysokość mikrofonu na stojaku. W tle zaczęła
sączyć się cicha, delikatna melodia. Wokalista obejrzał się na resztę zespołu,
nim zwrócił się ponownie do publiczności, obdarzając panie w pierwszym rzędzie
delikatnym uśmiechem, który był w stanie łamać ludzkie serca i rozkochiwać w
sobie wielu. On sam nigdy nie był typem przystojniaka powalającego na kolana
kobiety, lecz znajome mu powtarzały, że ma w sobie coś ze szczeniaka, co też
sprawia, że jest dość popularny.
- Tell me what you see… - z głośników wydobył się delikatnie
ochrypły głos na dźwięk, którego kobiety w pierwszym rzędzie robiły się mokre,
jak pomyślał ironicznie chłopak. Co gorsza i on poczuł, że opływa wraz z
kolejnymi linijkami tekstu. Mężczyzna miał w sobie to coś, co przyciągało wzrok i mogło z niego zrobić gwiazdę. Musiał
dość niechętnie przyznać, że jest cholernie przystojny z tym swoim zgrabnym
nosem, pełnymi ustami i lekko oliwkową cerą. Nic nie mógł poradzić na to, że
przestał zwracać uwagę na rozmowę obok niego, a skupił się jedynie na wokaliście.
Mimowolnie przesunął językiem po wargach, kiedy jego oczy nie mogły oderwać się
od ust mężczyzny delikatnie muskających mikrofon. Białowłosy mocno trzymał
metalowy pręt wczuwając się w utwór, przymykając powieki, podczas gdy w kąciku
ust błądził delikatny uśmiech.- Let me take your hand, I could be your man – powieki
rozchyliły się ponownie i nie zajęło mu wiele czasu, aż wzrok wokalisty
natrafił na chłopaka w widowni. Jemu się wydawało, że to tylko chwilowe i za
chwilę ten znowu przymknie oczy lub skieruje wzrok na którąś z zapatrzonych w
niego kobiety. Jednak tak się nie stało. Nawiązali kontakt wzrokowy, którego
żaden z nich nie przerwał. Brunet, chociaż poczuł, że się rumieni to nie
przestał patrzeć wprost w te piękne, czarne oczy. - Just give me the chance,
I'll blow your mind – och, on nie wątpił w te słowa sączące się przez głośnik
wprost z mikrofonu, który był notorycznie maltretowany przez jędrne malinowe
wargi. Wydawało mu się, że czas zwolnił, a w klubie jest tylko ich dwójka. Nie
mógł poradzić nic na własne myśli i pragnienia. Zagryzł mocno wargę, samoistnie
jeżdżąc palcem po szklance. Wyobrażał sobie jego głos o poranku lub późno w
nocy, kiedy szepcze mu niestosowne słowa do ucha. Brunet nigdy nie przeczył, że
lubi mężczyzn, lecz był również w wielu związkach z kobietami i lubił obie
płcie jednakowo mocno. Nigdy też nie zdarzyło mu się zwariować na czyimś
punkcie tak mocno, chociaż próbował to zwalić na wypity tego dnia alkohol oraz
duszność w klubie. Piosenka w końcu dobiegła końca, wokalista wysłał ostatni
zniewalający uśmiech w stronę publiczności, a raczej w kierunku bruneta.
- Nieźle odleciałeś – usłyszał tuż przy swoim uchu
rozbawiony głos swojej znajomej. Jednej z tych najlepszych, które są złośliwe,
jednak w ten przyjacielski sposób. – Ale trzeba przyznać, że jest na co
popatrzeć – kobieta przyznała z uznaniem, gwiżdżąc cicho pod nosem tak, by
reszta nie zwróciła na nich uwagi. – Bierz go – dodała, klepiąc bruneta po
udzie.
- Daj mi spokój! – jęknął zawstydzony, rumieniąc się niczym
niewinna niewiasta. Oburzony wstał z kanapy, idąc po kolejne piwo. Kątem oka
zauważył białą czuprynę ponad głowami kobiet wokół. To było do przewidzenia. Te
niczym sępy obległy go, kiedy tylko wyszedł z zaplecza. Wokalista podpisał
kilka kartek (i biustów), chowając pisak do kieszeni spodni. W tym czasie
brunet zdążył już zamówić kolejny alkohol, szukając w kieszeni banknotu.
- Pozwól, że ja zapłacę – chłopak usłyszał za sobą męski,
lekko ochrypły głos. Poznał go niemal od razu, w końcu nie na darmo wsłuchiwał
się w ten cudowny baryton. Obejrzał się przez ramie znajdując go tuż za sobą z
tym rozbrajającym uśmiechem.
- Nie trzeba! – zaprzeczył zawstydzony, ale było już za
późno, bo barman przyjął pieniądze. Wokalista oparł się o bar, samemu
zamawiający whisky z lodem. – Um… dziękuję – mruknął pod nosem, ukrywając się
za kuflem piwa. Skoro nie było odwrotu, to przynajmniej okaże wdzięczność.
- Nie pamiętasz mnie, Kyungsoo? – zapytał z nieschodzącym
grymasem samozadowolenia na ustach. Aż miał się ochotę zetrzeć mu z twarzy ten
uśmieszek, najlepiej własnymi wargami. W tym danym momencie niemniej chłopak
nie skupiał się na ustach mężczyzny, zbyt zaskoczony tym, iż ten zna jego imię.
- Przykro mi… nie pamiętam – wydusił w końcu z siebie. Był
pewien, że zapamiętałby kogoś tak przystojnego. Przeszukiwał desperacko własne
wspomnienie, próbując odnaleźć w niej wokalistę, lecz te trudny były nadaremne.
- W porządku. Sam bym siebie nie poznał po tylu latach. –
przerwał na chwilę, aby upić łyk alkoholu, oblizując usta na których nadal było
czuć whisky. Kyungsoo mimowolnie zsunął wzrok z jego oczu na wargi. – Nazywam
się Kim Jongin. Chodziliśmy do jednej podstawówki – te informacje nieco
rozjaśniły Kyungsoo umysł, lecz nadal nie był w stanie sobie go przypomnieć,
czego bardzo żałował, bo ten nawet po tylu latach go rozpoznał. Jongin widząc
konsternację na twarzy chłopaka, zaśmiał się pod nosem. – Siedziałem w
pierwszym rzędzie. Taki grubas z brązowymi włosami, co to zajmował dwa miejsca swoim
tłustym tyłkiem – powiedział lekko, zupełnie jakby nie obrażał samego siebie.
Dokładniej dawnego siebie, bo obecnie w jego ciele pewnie nie było ani grama
tłuszczu, lecz same mięśnie, co idealnie było widać pod przylegającą czarną
koszulą. Nagle Kyungsoo doznał olśnienia, rozdziawiając szeroko buzie. Nie mógł
uwierzyć, że tamten tłusty dzieciak jest tą samą osobą, co przystojniak przed
nim. – Życie jest takie ironiczne… - ciągnął dalej, wiedząc, że D.O (jak zwykli
go nazywać od najmłodszych lat) potrzebuje chwili, by wszystko przetworzyć. –
Kiedyś to ja podziwiałem ciebie z oddali i zazdrościłem tylu przyjaciół, a
dzisiaj to ty byłeś we mnie wpatrzony… - urwał na chwilę, aby zbliżyć się do
bruneta. – I nawet teraz nie możesz przestać patrzeć się na moje usta. Tak
bardzo przypadły ci do gustu? – zapytał na poły rozbawiony, ale i poważny z
iskierkami w oczach.
- J-j-jaa… - wyjąkał Kyungsoo, nie będąc w stanie wydusić z
siebie dwóch słów. Przy czym czuł, że zaraz spali się ze wstydu. Najchętniej
uciekłyby stąd, ale nogi wrosły mu w ziemię. Do tego ten cholerny zadowolony
uśmieszek Jongina przyprawiał go o zawroty głowy.
- Palisz? – zapytał, wyciągając paczkę papierosów, odbiegający
tym samym od tematu za co D.O był mu niezmiernie wdzięczny. Chłopak z początku
chciał odmówić, bo nie przepadał za papierosami. Sięgnął po nie dwa razy w
swoim dwudziestoparoletnim życiu. Jednak jak mógł odmówić temu mężczyźnie?
Nawet ta przesadna pewność siebie go nie odrzuciła, chociaż nigdy nie przepadał
za zadufanymi ludźmi. Jongin po prostu stwierdził fakt, a że był on
zawstydzający, to już inna sprawa. Kyungsoo pokiwał głową, a kiedy wokalista
oderwał się od blatu i kiwnął na bruneta, ten mechanicznie ruszył za nim. Kątem
oka zerknął na stolik przy którym wcześniej siedział, skąd przyglądała mu się
znajoma z zadowolonym uśmiechem, ukazując kciuk do góry jako aprobatę. To tylko
sprawiło, że się ponownie zarumienił, lecz chłodny wiatr, który uderzył w niego
po wyjściu z klubu, skutecznie zniwelował purpur na jego polikach. Oparli się o
budynek z czerwonymi cegłami, ledwo przykrytymi zszarzałą farbą. Jongin wyjął z
paczki papierosa, wsuwając go między wargi od razu podpalając. Wyciągnął
kolejnego w stronę Kyungsoo, który przyjął go skinięciem głowy. Nim zdążył
poprosić mężczyzna ten już podsunął mu zapalniczkę. Brunet zaciągnął się,
powtarzając sobie, aby nie odwalić czegoś głupszego. I zgadnijcie co?
Zakrztusił się, łamiąc w pół od kaszlu. Za bardzo się pośpieszył i starał
wypaść cool. Jongin zaśmiał się pod
nosem, klepiąc chłopaka po plecach. D.O w końcu powstrzymał duszności i oparł
ponownie o ceglaną ścianę. Wstydził się spojrzeć w oczy mężczyźnie obok. – To mówiłeś,
że palisz… - Kim brzmiał na rozbawionego tą sytuacją. Kyungsoo natomiast znowu
stracił język w gębie, a wmurowało go już zupełnie, kiedy Jongin przysunął się
bliżej. Jedno ramie oparł o budynek obok jego głowy, drugą łapiąc za podbródek.
Był od bruneta o pół głowy wyższy, więc skutecznie przytłaczał D.O. – Nie
musisz próbować mi zaimponować… - zawiesił głos w połowie zdani tylko po to,
aby pochylił się i złożyć na ustach niższego chłopaka subtelny pocałunek.
Odsunął się po chwili, ale nie widząc oporu ze strony bruneta wbił się tym
razem agresywniej w jego usta. Kyungsoo wypuścił z dłoni papierosa, wsuwając
palce w białe kosmyki. Chłopak czuł motyle w brzuchu, których nie dane mu było
poczuć od bardzo dawna. Jongin przyszpilił go własnym ciałem do budynku,
kolanem wkradając się między uda niższego mężczyzny. D.O przeklinał siebie bo
wychodził na słabego i chętnego. Jednak ten pocałunek był cudowny i
podniecający. Mimowolnie otarł się o nogę Jongina, obejmując go jednym
ramieniem wokół karku. Kyungsoo czuł, że zaczyna mu brakować powietrza, a gdyby
nie to, że jest przyciśnięty do ściany pewnie już dawno stracił władzę w
kończynach. – W końcu od zawsze cię podziwiałem – dokończył poprzednią myśl.
D.O przygryzł wargę, czując nadal smak ust mężczyzny. Whisky i papierosy.
Wydawało się, że to niezbyt smaczne połączenie, lecz wywołało u niego
ekscytację. Było jego zdaniem niezwykle męskie. Kiedy przymknął oczy wyobraził
sobie Jongina w skórzanym fotelu, w dłoni trzymający szklanką z co najmniej
czterdziestoletnią whisky i cygarem w ustach. Natomiast jego miejsce byłoby na
kolanach przed mężczyzną.
- Kai! Czas na nas! – z oddali dobiegł głos mężczyzny po
trzydziestce. Był basistą w zespole, a za razem robił niekiedy za niańkę ich
rozbrykanego wokalisty, który często nie przejmował się tym, że po jednym
koncercie powinni śpieszyć się na kolejny. Jongin warknął pod nosem. Spojrzał z
nijakim żalem na Kyungsoo, bo zaczynało się robić ciekawie. Jednak nie pozwoli
mu tak po prostu odejść. Nie po tym, kiedy znowu się spotkali. Z kieszeni wyjął
czarny marker, którym wcześniej podpisywał się kobietom.
- Pozwolisz? – zapytał, łapiąc za nadgarstek bruneta,
odsłaniając jego przedramię. D.O pokiwał ochoczo głową, uśmiechając się
szeroko, kiedy Jongin pisał mu swój telefon wyraźnymi literami. – Zadzwoń –
poprosił, kiedy basista stanął kawałek od niego, ciągle go nawołując i
narzekając niczym gderliwa matka.
- Na pewno… - zapewnił z pewnością w głosie, na pożegnanie
dostając ostatniego buziaka. Obserwował jak Jongin odchodzi w stronę auta
ustawionego przy ulicy z całym sprzętem. Kai nie oglądał się za siebie.
Wiedział, że dane im będzie się jeszcze spotkać. Nawet jeśli Kyungsoo miałby
wątpliwości czy zadzwonić i tak w końcu ulegnie. Do tego marker, którego użył
wokalista nie schodzi ze skóry przez przynajmniej tydzień…
____________________________________________________________________________________________
W sobotę/niedzielę wstawię prolog nowego opowiadania~!
Chyba masz tendencję do robienia z nieznajomych, jednak znajomych, bo ten oneshot od razu skojarzył mi się z twoim poprzednim Jongkey :D
OdpowiedzUsuńMam zupełnie inne wyobrażenia co do osobowości Kyungsoo - mam wrażenie, że on nie jest właśnie taki nieśmiały, jak go tutaj przedstawiłaś, a wręcz przeciwnie, ale nie będę oczywiście tego kwestionować. Jongin wypadł niesamowicie, uwielbiam go i bycie przystojnym i pewnym siebie, idealnie do niego pasuje.
Ogólnie to bardzo mi się podobało. Fabuła lekka, fajnie się czytało i jak zwykle zostawiłaś po sobie ten niedosyt. Zastanawia mnie, co teraz by było - czy Kyungsoo by zadzwonił od razu, czy jednak by czekał, aby nie wyjść na łatwego.
Z niecierpliwością czekam na prolog i jak zwykle dużo weny^^
Wiesz, że już nie pamiętam tego co wcześniej pisałam? xD
UsuńTaak, zgadzam się z Tobą, że Kyungsoo mnie również nie wydaje się nieśmiałym typem, lecz wiadomo, że człowiek zachowuje się inaczej w gronie znajomych, a inaczej przy osobie, która wpadła mu w osób. ;3 Pewnie przy przyjaciołach pokazuje siebie. Wiadomo "cicha woda brzegi rwie".
Ha, to chyba już znamienne, że zostawiam takie otwarte zakończenie~ Za wenę dziękuję, bo się przyda przy nowym opowiadaniu~
nananananananana :)))))
OdpowiedzUsuńpedo fejs na mordzie :))) ja poproszę sequel :)))
mój ulubiony tekst z tego shot'a: "Wokalista podpisał kilka kartek (i biustów)..." cudowne xD
bardzo fajne i słodkie (nie przepadam ale to mi się podobało) fluffowe coś <3
telepatia. też teraz piszę kaisoo :)) no i ten bar ;;;;;;;;; wyobraziłam sobie go tak doskonale ;;;;;;;; cudowny <3
weny ;)
~jjb
O boże, zawsze przerażały mnie te minki D: A sama posługiwałam się nimi w skrajnym stadium zdenerwowania xd
UsuńSequel można sobie zawsze dorobić, jeśli go nie będzie, prawda? xD W końcu kto ma większą wyobraźnie niż fandom?
Pomysł na ten bar i tą akcję w nim przyszedł mi kiedy wyszedł teledysk "crazy" jonghyuna, jak stoi z zespołem w tle i tym wysokim mikrofonem <3 Po prostu kocham takie klimaty~!
Tak! Kaisoo! Czułam normalnie w kościach, że to ten paring będzie w tym one shocie! ^^ No i Marta, jak zwykle spóźniona. Xd wybacz mi, ale po prostu jakoś nie chciało mi sie niczego robić po stażu. XD Niby próbowałam zacząć czytać, ale doszłam do wniosku, że lepiej zostawię to na moment, kiedy będę w stanie napisać coś mądrego w komentarzu. Także jestem i piszę. xdd
OdpowiedzUsuńShot mimo iż krotki, to bardzo fajny. Umiesz, oj umiesz wlepić człowieka podczas czytania w ten klimacik opowiadanej historii. :) Ta strasznie mi sie spodobała i nie dlatego, że Kaisoo. :P W ogóle.. jakoś mnie nie kręcą motywy z papierosami w opowiadaniach. Nawet jeśli to dla niektórych w ch*j podniecające i sprawiające kisiel w majtach na widok palącego mężczyzny. Może to dlatego, że wręcz odpycha mnie ta używka? Już nie raz powstrzymywałam się, przed zrobieniem komuś czegoś, kiedy jakże idąc przede mną, cudownie mi kopcił prosto w twarz, niczym jakaś zasrana lokomotywa. :') I to nie raz się zdarzyło i teraz pytanie, kogo winić. Wiatr, czy jego brak, w zamian biorąc na nóż... grawitację? Nie jestem pewna, czy dobrze to ujęłam. XD
Zawsze wiedziałam, że talent muzyczny to dobry chwyt na podryw! :D Ewidentnie już nie ważne, czy to chłopak, czy dziewczyna. W ogóle podoba mi się ten motyw z grubym Kai i teraz taka duperą. xD Nie wiem, jak ty myślałaś, pisząc to, ale ja widzę tu takie przesłanie, że jak sie człowiek za siebie weźmie, to i potrafi w sobie zmienić wiele. Sama znam kilka osób, którzy przeszli podobną przemianę, co Kai. Może nie byli, aż tacy grubi, by ich tyłek mieścił się na dwóch krzesełkach, ale efekty są zadowalające teraz. :O Nawet ja jestem na to przykładem, bo miałam przez chwile czasu problemy z lekką nadwagą. Wystarczyło się wziąć za siebie, uważać na niezdrowe rzeczy i tak dalej, a człowiek chudł w oczach. :)
Ha w ogóle chyba jeden jedyną osobą, która nie lubi Kai w tych blond włosach. Toć to już w ogóle wyglądał niczym siwiejący murzyn! A raczej już wręcz siwy i biały niczym święty Mikołaj. XD No cóż, ja chyba nigdy nie zrozumiem stylistów SM. Nadal wyczekuję, aż Minho zarąbią blondem. :') Miało już całe Shinee. Nawet Onew! Któremu nigdy na taki kolor nie malowali, a najjaśniejszym był u niego jasny brąz? Coś w ten deseń. Mam nadzieję, że nie zrobią żabce takiej krzywdy. Chyba osobiście się do nich wybiorę. -_-
No cóż, Kai widać miał już pewną chrapkę na D.O już od podstawówki. xD To co, że zaczęło sie od zazdrości. :P Ale przyznam, że chyba każdy by chciał, aby po uprzednim wzdychaniu do swojej połówki na scenie, dowiedzieć się potem, że chodziło się z nią do szkoły. XD I taki mindfuck, jak w przypadku Soo, po poznaniu prawdy, że to ten sam dzieciak. XD No, ale D.O mimo wszystko wydawał się zachwycony takim obrotem akcji, haha. XD Jestem pewna, że po tym wszystkim zadzwonił do Kai, a przy pierwszym spotkaniu, albo doszło do pierwszych seksów, albo nie i postanowili od początku ładnie budować. ( ta, na pewno od razu po miłej kawce udali się do domu któregoś z nich i rzucili się na siebie, niczym dwa wygłodniałe lamparty 3:) ) Taka jest moja wizja, wiec sequel nie brak pisać. :P
ps. Liczę, że może ten obrazeczek z Tae się pojawi. Uwielbiam oglądać twoje prace. :3 Masz może deviantart, czy coś? :O
Marta jasnowidz... albo tak jak starzy ludzie w kościach czują zmianę pogody, tak Ty w kościach wyczuwasz paringi xD I doskonale cię rozumiem. Mnie po szkole też się nie chce nic robić. Nawet w ferie nic mi się nie chce xD
UsuńCo do papierosów to popieram. Sama też nienawidzę dymu oraz odoru papierosów. Moim rodzice palą odkąd sięgam pamięcią i niejeden raz się z nimi posprzeczałam o to. Już się nie mogę doczekać, kiedy wyjdę na swoje i nie będzie wokół mnie tego zapachu papierosów... Chociaż dmuchanie komuś w twarz jest już szczytem chujostwa. Stanie sobie takie na przodzie grupy ludzi na przejściu, odpali papierosa i wszystko leci na ciebie. .__.
No ba! Lepszy podryw to gruby portfel, ale to już inna sprawa xD Szczerze? Nie widziałam tutaj żadnego przesłania, ale przywykłam do tego w obecnej szkole. Pokazuje profesorowi projekt jakiegoś plakatu czy czegoś i od razu słyszę multum koncepcji, że maska to odzwierciedlenie zepsutego środowiska, bla bla, rogi jelenia to wolność natura.... podczas gdy po prostu chciałam zrobić maskę przeciwgazową z rogami jelenia xD Ale tak, sama uważam, że takie zmiany są dobre. Sama powinnam podobne poczynić, ale niestety ciężko przy takim trybie życia. D:
NIE! Minho w blondzie, to będzie dla mnie dzień, w którym świat się skończy! Widziałam kilka przeróbek jego w blondzie... i po prostu nie. Straci wszystko w moich oczach. Każdy inny nie ma sprawy, ale nie Minho xD
Oj Marta. Zaraz myślisz, że D.O wskoczył Jonginowi do łóżka... co z tego, że pewnie gdyby im nie przerwano to zrobiliby to w tej alejce, ale ciii xD Ale skoro sequela nie można pisać, to przystaję na twoją wizję ;3
Taak, obrazek z Tae teraz zostanie dodany~ Aw, dziękuję <3 Deviantarta miałam jak zaczynałam pracę z tabletem, ale zaniedbałam go o; Więc nie, nie mam deviantarta ;<
Długo się nie odzywałam, huh? Przykro mi, ale mam nadzieję, że rozumiesz :c
OdpowiedzUsuńomo! Twój styl jest po prostu NIE DO POZNANIA! Tak bardzo się poprawiłaś, że aż jestem w szoku!
Dopiero co skończyłam opisywać wlasna scenke koncertu i zgadnij co! Sa podobne hahahhaa to chyba jakis znak, huh? Moze mamy zrosniete mozgi? :p
Co do fabuły? Praktycznie jedna scena ale tak dobrze opisana, że wypadła lepiej niż nie jedno dłuższe opko! Wiesz, że nie wacham się przed krytyką, więc nie jest to tylko chwalenie z obowiązku :p oby tak dalej, co Nawiedzona? ^^
Tęskniłam za tym małym swiatkiem opek, wiec... witaj znowu :p
Czekam na prolog! ^^
Rozumiem, najwazniejsze, że wróciłaś~!
UsuńNaprawdę się zmieniło? Wow, serio tego nie zauważam, ale to jak ze wzrostem. Kiedy widzimy coś na co dzień np takiego psa to nie zauważamy jak szybko rośnie, ale jak ktoś inny go nie widzi to od razu dostrzega zmianę... tak, moje porównania są takie trafne xd
Oooch, już wiem o czym zapomniałam wspomnieć w komentarzu u ciebie - koncert! No tak, są bardzo podobno, to chyba faktycznie jedność umysłu xD